Nie mam poważnej narzeczonej, a tym bardziej aspirującej na na dodatek chciałaby posiadać ze mną potomstwo. Może to i dobrze, bo nie dość, że pomimo 27 lat nie czuję się bynajmniej na posiadanie dzieci gotowy, to miałbym wielki kłopot z wytypowaniem dla niego imienia. Z jednej strony chciałbym aby mój ewentualny przyszły syn bądź córa posiadał pospolite, krajowo wybrzmiewające imię, jak Bronisław, Janusz lub też Zbigniew, ale z drugiej strony nie mam pojęcia czy te imiona, nieco już staromodne w teraźniejszych czasach, w ogóle już będą faux pas za następną dekadę. A przeca żaden dorosły nie chciałby być znienawidzony przez swoją pociechę, głównie dlatego, iż nie chciało mu się wytężać i spędzić choć trochę czasu nad pochyleniem się nad najbardziej idealnym imieniem. Co z tego, iż widzi mi się Kevin, kiedy po pierwsze w naszym abecadle nie pojawia się litera ,v”, a poza tym głównie łączyć się będzie z rozrabiaką z zagranicznej komedii puszczanej w polskiej telewizji kolejnej Gwiazdki. A gdy będzie dziewczyna? Nie mam pojęcia czy na torcie urodzinowym z okazji jej wejścia w dorosłość w roku 2028 uśmiechałaby się, gdyby miała zamieszczone Sonia, Iwona, Krystyna czy może Britney. Moi drodzy, a czym wy się kierowaliście wymyślając imię dla swoich dzieci? Przeglądaliście sens poszczególnych imion w sieci czy może wyszukiwaliście znanych osobowości o takim samym imieniu? Strasznie jestem ciekaw jak to robią teraźniejsi młodzi rodzice.
